Osocze osoczu nierówne czyli diabeł tkwi w szczegółach

Longevity (długowieczność) to najczęściej wymieniane słowo na kongresie IADE 2026 (w którym mam przyjemność uczestniczyć po raz kolejny w ostatnich kilku latach). Jest to dla mnie pozycja obowiązkowa, głównie ze względu na lokalizację tj. Sopot, w którym mieszkałem podczas moich studiów medycznych na wydziale lekarskim Uniwersytetu Medycznego.

 

Ale jaki to ma związek z osoczem? Tzn. longevity a nie Sopot…

 

Ma, bo jest to chyba najlepszy przykład zabiegu medycyny długowieczności. Jest to zabieg w 100% naturalny (tzn. prawie, bo wiele zestawów do osocza zawiera cytrynian sodu)., pozbawiony substancji  chemicznych, dający naturalne, delikatne efekty. Ale o tym za chwilę….

 

Zatrzymajmy się na moment nad trendem longevity. Z tego co pamiętam zaczęto o tym mówić w zeszłym roku. Czy jest to moda czy trwały trend wzrostowy, czas pokaże, ale pacjenci zainteresowani tego typu zabiegami to nadal mniejszość w gabinecie. Zobaczymy za rok, może populacja tych pacjentów będzie rosła. Póki co, wystawcy i wykładowcy wykładów sponsorowanych odmieniali to słowo przez wszystkie przypadki.

Wykonałem szybki rachunek sumienia i co najmniej 50% zabiegów jakie wykonuję  praktycznie codziennie spełnia definicję LONGEVITY. Kolejne 30% zabiegów jakie wykonuję  jest blisko tej definicji. Zatem jestem już od dawna przygotowany na zmieniające się oczekiwania pacjentów. Ale miało być o osoczu…

 

Otóż można spotkać w wielu gabinetach zabieg z osoczem bogatopłytkowym, to chyba pozycja obowiązkowa u wszystkich, tj u tych co potrafią pobrać krew (bo nie jest to umiejętność taka oczywista). Całkiem niedawno jakiś pacjent powiedział mi, że jestem drugim lekarzem, który pobierał mu krew w jego życiu. Zapytałem” a kto był pierwszym lekarzem” Pacjent na to” Pan, miesiąc temu, na poprzednim zabiegu” Niebywałe prawda. Na zajęciach jednej ze szkół medycyny estetycznej trzeba było zatrudnić pielęgniarkę, bo trenerzy i słuchacze nie mieli w zwyczaju (delikatnie mówiąc) pobierania krwi. Ważne jest czy gabinet posiada tlen i leki niezbędne do pomocy pacjentom w sytuacjach jeżeli ktoś zasłabnie przy pobieraniu krwi. Mam np. pacjenta. który rzekomo zawsze mdleje. Rzekomo, bo zrobiłem mu w ostatnich 2 latach 6 zabiegów i nigdy jeszcze nie zemdlał . Dlaczego? Bo mam swoje sposoby, po prostu nie wprowadzam atmosfery stresu, odwracam uwagę pacjenta, zagaduję a on nawet nie wie, że już krew została pobrana.

Wracając do zestawów, zasadniczo różnią się one w gabinetach ceną od podejrzanie tanich do zastanawiająco drogich.

 

Ale co tak na prawdę jest dla nas (pacjentów) najważniejsze ? Cena czy efekt? Czy zestaw ma być certyfikowany, czy bez certyfikatu? Czy skoro zależy nam na efekcie, czy ważne jest dla nas zagęszczenie uzyskanych w preparacie płytek? Wybierzecie jako pacjenci to  niższe, np 160% czy raczej to wyższe tj 230% zagęszczenie płytek. Wybierzecie większą objętość uzyskanego osocza, tj 3,5-5ml czy raczej 5-8,5ml? Są to istotne problemy przy wyborze zestawu, bo mają one wpływ na efekt końcowy. W przypadku zestawów z cytrynianem sodu nie ma ryzyka krzepnięcia preparatu więc doskonale będzie się sprawdzał u lekarza, który nie ma wprawy w wykonywaniu tych zabiegów i robi je powoli. Dodatkowo, pacjent odczuwał będzie większe szczypanie w porównaniu do podawania osocza / fibryny bez cytrynianu.  No i ilość powtórzeń, w przypadku zestawów o mniejszym stopniu zagęszczenia płytek należy wykonać więcej zabiegów dla uzyskania podobnego efektu.

 

Który zestaw gwarantuje Wam lepsze efekty kliniczne?  Myślę, że znacie już odpowiedź na to pytanie. Wybierajcie świadomie nie tylko ceną.

 

 



Dr Krzysztof Jacek Kaczyński

Lekarz posiadający certyfikat umiejętności zawodowej medycyna estetyczno-naprawcza (kod 028). Autor ponad 20 publikacji, doniesień naukowych i badań z zakresu medycyny estetycznej. Członek Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging, członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Lekarskiego.